niedziela, 25 września 2016

Głowa jelenia/ poroża na ścianę


Jelenie rogi jeszcze kilka lat temu były bardzo modnym i popularnym elementem wystroju wnętrz, następnie o nich zapomniano. W związku z tym, że odchodzi się od wykorzystania naturalnych poroży (i bardzo dobrze!), na korzyść poroży lub całych głów jeleni z papieru, porcelany i tworzywa sztucznego, możemy ponownie zauważyć ich rosnącą popularność. 

Sama uważam, że jest to bardzo stylowy dodatek do domu. Dodaje wnętrzom charakteru i elegancji. Ich różnorodność dostępna na rynku jest ogromna, od tych z metalicznymi/brokatowymi/różowymi rogami po transparentne i wyklejone kolorowymi materiałami. 


Znacie mnie, wiecie, że jestem fanką prostoty, klasyki i elegancji. Sama zdecydowałam się na wersję najbardziej klasyczną- białe popiersie jelenia wykonane z tworzywa sztucznego. Daje mi to ogromne pole do popisu, mogę je ozdobić wedle własnego uznania, a moje wnętrze zyskało charakter, sami zobaczcie na zdjęciach poniżej... Oprócz fotografii mojej ściany, przygotowałam dla Was kilkanaście inspiracji.  Mam nadzieję, że Wam się spodobają. 


A Wy? Co myślicie o wykorzystaniu takiego elementu we własnym mieszkaniu? Czy inspiracje, które dla Was przygotowałam przekonały Was do zakupu rogów jelenia? Zachęcam do wyrażenia własnego zdania w komentarzach. Jestem bardzo ciekawa co o tym myślicie. 


1 / 2/ 3/ 4/

1/ 2/ 3/ 4

1/ 2

1/ 2

1/2/ 3/ 4

1/ 2

1/ 2/

czwartek, 15 września 2016

Gdzie warto zjeść w Gdańsku? Subiektywne TOP 10

Często zdarza mi się jadać na mieście. Kocham jeść, najlepiej dużo i dobrze, a że umiejętności gotowania u mnie nie są specjalnie rozwinięte, więc jak chcę zjeść coś pysznego, to sami rozumiecie, że nie zostaje mi nic innego jak stołować się w restauracjach. 
Czuję się zobowiązana napisać dla Was wpis o tym, które z restauracji warto odwiedzić w Gdańsku, oczywiście moim subiektywnym zdaniem. 

 1. Naleśnikarnia Manekin Gdańsk 


Zacznę od tego, że musicie tu zajrzeć. Koniecznie! Na moją odpowiedzialność! Prócz naleśników wytrawnych- typowo obiadowych, są także te słodkie, wyśmienite zupy, sałatki, desery, lemoniady. Uwaga na porcję! Są oooogromne. Średni rachunek za obiad, deser i napoje dla dwóch osób to około 50 zł. Co najczęściej zamawiam z karty? Krem z zielonych warzyw, naleśnik kebab na obiad, bezę na deser i lemoniadę z owocami. Ceny są bardzo niskie, porcje przy tym bardzo "studenckie", a wystrój bardzo przytulny. <3Smak na 6, obsługa na 6, ceny na 6. 


2. Prasówka


Prasówka jest typową śniadaniownią. Przynam się Wam, że nieśpieszne śniadania uwielbiam jadać w domu, chociaż w karcie Prasówki znalazłam coś dla siebie, mianowicie: Handrolle, czyli sushi w rozmiarze XXL. Dwie rolki zupełnie wystarczą jako danie obiadowe. Cena za te dwie rolki to około 13 zł, więc jest bardzo przystępna a smak... niebo w gębie! Musicie spróbować!Smak: 6, obsługa 6, ceny 5.


3. New Kansai Sushi 



Po punkcie drugim i handrollach wiecie, że lubię sushi i tę i następną pozycję zostawię właśnie dla miejsc, w których zjemy wspaniałe sushi. New Kansai Sushi, to restauracja japońska, w której wystrój jest w stylu azjatyckim, przy tym bardzo przytulnym, a smaki serwowanych potraw bardzo wyszukane. Polecam zamówienie pozycji z karty o nazwie "California"- rolki z awokado, krabem, ogórkiem i ikrą latającej ryby. Jedyne do czego mogę się przyczepić to długi czas oczekiwania na potrawy.Smak: 5, obsługa: 4, ceny: 5


Link do wpisu I


Link do wpisu II

4. 77 Sushi



Sushi, które jest tam serwowane jest pyszne i to nie podlega wątpliwości. Prócz wyjątkowego smaku, in plus jest położenie tej wyjątkowej restauracji japońskiej. Widok na Motławę jest bajeczny. Muszę się Wam przyznać, że bardzo lubię oglądać ludzi, a to miejsce mi to umożliwia, ponieważ można tam zająć stolik tuż przy samym chodniku, gdzie praktycznie o każdej porze roku można spotkać turystów. Smak: 6 ,obsługa: 5, ceny: 4


Link do wpisu


5. Restauracja hotelu Hilton










Muszę się Wam przyznać, że nigdy nie jadłam nic w tym miejscu, ale mimo to postanowiłam umieścić restauracje hotelu Hilton na tej liście. Widok na najpiękniejszą część Gdańska jest tam taki, że aż ciężko złapać oddech! Musicie to zobaczyć. Smak: -, Obsługa: 5, Ceny: 3


Link do wpisu


6. Mandu 












Restauracja trudniąca się wyrabianiem najlepszych pierogów w okolicy. Przy wyborze farszu każdy znajdzie coś dla siebie, prócz tradycyjnych pierogów ruskich, w karcie są także koreańskie, gruzińskie czy z dziczyzną. Tak szeroki wybór, sprawia, że pierogi, zaspokoją podniebienie nawet najbardziej wymagającego gościa i ukażą zalety naszej rodzimej kuchni.Smak: 5, obsługa: 5, ceny: 5


Link do wpisu




7. Surf Burger

Dla fanów bardzo popularnych w ostatnim czasie burgerów, Surf Burger to burgerowe Ferrari, prawdziwa burgerowa potęga, w której zwyczajnie trzeba się pojawić, jak chociaż odrobinę lubi się jadać kotleta w wielkiej bule (wegańskie są też!). Smak: 6, obsługa: 5, ceny: 5


Link do wpisu


8. Krowa i kurczak

Krowa i Kurczak, to restauracja, która powstała w starej hali produkcyjnej w Gdańsku. Na pochwałę zasługuje przede wszystkim jedzenie, które przyrządzamy w dużym stopniu sami na ogniu/kamieniu lawowym i już to jest wspaniałe, bo sami decydujemy o stopniu wysmażenia np. mięsa, czy warzyw. Obsługa tam jest bardzo przyjazna i pomocna, a sam wystrój industrialny, ale bardzo ciekawy. Ściany są drewniane, pomalowane na biało, z kolorowymi grafikami. Polecam!
Smak: 5, obsługa: 6, cena: 4

Link do wpisu



9. Umam




Już po obiedzie, teraz czas na deser! Jeżeli stosujecie zasadę, którą poleca Olfaktoria, czyli obiad jadacie w jednym miejscu a deser w drugim, co pozwala na przetestowanie większej ilości miejsc w krótkim czasie, to koniecznie po obiedzie zajrzyjcie do Umam na deser. Nie sposób znaleźć tam szarlotkę, czy sernik, ale jestem pewna, że nie będzie ich Wam tam brakować. Te cukiernicze dzieła sztuki wychodzące spod ręki Krzysztofa Ilnickiego, człowieka który zdobywał doświadczenie w restauracjach odznaczonych gwiazdkami Michelin w Londynie zasługują na pochwałę, Polecam Wam zamówić tam bezę z musem truskawkowym- mistrzostwo! Za ciastko zapłacimy tam od 12-19 zł, za kawę od 8-14 zł, widok na Marinę dostajemy w prezencie. Smak: 6, obsługa: 5, ceny: 3


Link do wpisu


10. Fajne baby


Nazwa powala na kolana tak jak i ich wypieki! Moja ulubiona babeczka to ta o smaku szampana z truskawką, jest przepyszna! Cena za jedną babkę to około 6 zł. Mogę się przyczepić do jednej rzeczy, mimo, że byłam w tym miejscu już dawno temu, w pamięci dalej mam niesmak, który pozostał po niemiłej obsłudze. Sami właściciele tego punktu trafili na "Czarną listę pracodawców- Trójmiasto". To czy warto wspierać tego typu przedsiębiorstwa pozostawiam Waszej ocenie, jednak same wyroby zasługują przynajmniej na spróbowanie. Smak: 5, obsługa: 1, ceny: 5


Link do wpisu

niedziela, 11 września 2016

Powinnaś... ściąć włosy.

Wiecie czego dotyczy co druga wiadomość, którą otrzymuję? Tego, że powinnam ściąć włosy. Zdziwieni? Uwierzcie mi, ja też.


Najczęściej wiadomości, które do mnie trafiają wyglądają tak: „Powinnaś oddać swoje włosy na peruki dla chorych na raka. Nie wstyd Ci nosić tak długich włosów? Jesteś bez serca!” albo „Hej, masz piękne długie włosy, nie myślałaś, żeby podzielić się nimi charytatywnie i oddać trochę na peruki dla dzieci po chorobach onkologicznych?”.

 Oczywiście, że myślałam! Po takim komentarzu zawsze czuje się dziwnie, chyba powinnam mieć wyrzuty sumienia, że postępuje tak niegodziwie nosząc z dumą swoje włosy, ale po chwili namysłu, stwierdzam, że to tak, jakby ktoś do Ciebie podszedł na ulicy i powiedział- ładna koszula, powinieneś oddać ją do PCK, przydałaby się ona ludziom, żyjącym w ubóstwie.


Wiem, jak wielu ludzi jest chorych na wszelkiego rodzaju nowotwory, mogę sobie tylko wyobrazić jak wiele cierpienia muszą znosić na co dzień, a utrata włosów musi potęgować to uczucie. Pewnie kiedyś w przyszłości właśnie na cel charytatywny przeznaczę swoje włosy, jednak bezpośredniość wielu ludzi i lekkość w dyktowaniu wszystkim dookoła jak mają postępować mocno mnie zadziwia.


Mam to szczęście,  że mogę sama decydować o sobie, losie moim i może śmiesznie to zabrzmi, ale moich włosów też. Jeżeli ktoś następnym razem w ramach „dobrych intencji” zechce mi doradzić co mam zrobić ze swoimi włosami to prześlę mu/jej cennik skupu włosów, który znalazłam w Internecie i polecę przelanie równowartości ceny mojej blond czupryny na cele charytatywne. Myślę, że za te kilka tysięcy złotych, można wykonać przynajmniej jedną porządną perukę.


Jeżeli chcesz oddać włosy na fundację to nic trudnego, zawsze możesz zapuścić swoje i oddać, bez mówienia innym tego, co powinni…  


Jestem ciekawa waszej opinii na ten temat. 


poniedziałek, 5 września 2016

Jak wykonać i wywołać zdjęcie w formacie A3 w trzech krokach!



Wakacje dla wielu z nas już się skończyły, pozostały nam tylko wspomnienia i... zdjęcia! Jak zatrzymać lato na dłużej?

Wyobraźcie sobie chłodny, zimowy wieczór. Wy, z kubkiem gorącej herbaty w jednej ręce i z książką w drugiej, leżycie pod kocem, za oknem sypie śnieg, jest 15:00, a wy właśnie musicie zapalić lampkę, żeby cokolwiek przeczytać. Czujecie się już zmęczeni szarugą i macie ochotę pozostać w łóżku do następnego lata... Jak poprawić sobie humor? Mam na to przepis!

Jesień wraz z długimi wieczorami nadchodzi wielkimi krokami, zadbajmy o nasze dobre samopoczucie już teraz. Co działa na mnie dobrze? Piękne zdjęcia. Uwielbiam je. Chociaż sama nie jestem specjalistą od fotografii i jak zdążyliście zauważyć na blogu pojawiają się fotografie, na których ostrość ucieka gdzieś, gdzie nie powinna, albo kadr jest krzywy, ale nie przeszkadza mi to w tym, aby je tu wstawiać, bo sprawiają mi one radość i wiem, że wielu z Was także je lubi, chyba za to, że nie wyszły spod ręki profesjonalnego fotografa i nie są doskonałe i idealne, jak na innych blogach, a bardziej spontaniczne :)

Zdjęcia zatrzymują wspomnienia, dlatego róbmy ich najwięcej wtedy, gdy czujemy się wyjątkowo. Nad łóżkiem stworzyłam, coś na kształt kolażu z ulubionymi fotkami. W ramkach umieściłam zdjęcia, z ważnych sytuacji w moim życiu i takie podczas których wykonania czułam się dobrze. Gdy mam gorszy dzień patrzę na nie i przypominam sobie jak wspaniała była pogoda, jak mogłam być lekko ubrana i jak dobrze czułam się w danej chwili. To mnie podbudowuje i sprawia, że czuję się lepiej, nawet gdy dopada mnie zimowy spadek nastroju. Polecam Wam ten sposób, może zadziała także na Was?

Poniżej przygotowałam przepis na to, jak wykonać zdjęcie w dobrej jakości, tak aby móc je wywołać w dużym formacie, np. A3 i gdzie je wywołać za mniej niż 10 zł.

Krok pierwszy- jakość! 

Aby zdjęcie wywołane w dużym formacie było przyjemne dla oka, to nie ma zmiłuj, musi być wykonane z odpowiednimi ustawieniami aparatu. Aby wykonać dobre jakościowo zdjęcie nie musimy mieć lustrzanki, wystarczy smartfon z opcją ustawienia zapisu zdjęcia w jakości "RAW". Coraz więcej telefonów ma tę opcję, polecam wypróbować, chociaż wielkość takich zdjęć, jest nieporównywalnie większa od jpg-ów, więc uwaga na kartę pamięci, która w kilka chwil może zostać zapełniona. :)

Krok drugi- obróbka graficzna

Zazwyczaj zdjęcia do wpisów na blog przygotowuję w programach dostępnych online. Jest to dla mnie najbardziej wygodne. Prawdą jest, że jakość takiego zdjęcia po edycji niekiedy pozostawia wiele do życzenia, chociaż na blogu nie zawsze to widać, ponieważ publikuję je w niewielkich rozmiarach. Jeżeli jednak chcemy wywołać fotografię o większych wymiarach, niż standardowe 10x15, musimy zadbać przede wszystkim o jakość (patrz punkt pierwszy :) ), zatem obróbka w nieprofesjonalnych programach dostępnych online odpada. 
Regulacja balansu bieli, kontrastu, temperatury barw wystarczy, aby ze zdjęcia źle doświetlonego stworzyć prawdziwe fotograficzne dzieło na miarę ramki w sypialni nad łóżkiem! :)
Ja użyłam do obróbki zdjęcia Photoshopa i jego podstawowych funkcji. I oto co powstało:
*Jeżeli nie macie dostępu do Photoshopa, przejdźcie do przeczytania następnego punktu. 



Krok trzeci- wywołanie zdjęcia

Kiedy Wasze fotograficzne dzieło jest już gotowe, zostało zapisane w odpowiednim formacie i opracowane w programie graficznym, teraz wystarczy tylko zgrać je na pendrive i udać się do najbliższego punktu, zajmującego się wywoływaniem fotografii. Najlepszym dla mnie miejscem, w którym można drukować fotki, jest punkt w Saturnie. Wystarczy wprowadzić pamięć przenośną do specjalnego komputera, zgrać plik i samodzielnie zamówić usługę wywoływania fotek, bez pomocy sprzedawcy.  Za wywołanie mojego zdjęcia w formacie A3 zapłaciłam 9,90 zł. Jeżeli nie mamy dostępu do profesjonalnego programu do edycji zdjęć, możemy edytować je na miejscu.  Moje zdjęcie było gotowe do odbioru w przeciągu godziny i jestem bardzo zadowolona z usług tego sklepu, dlatego chcę go Wam polecić. Piszę o tym po to abyście wiedzieli, że w Saturnie nie kupimy tylko nowej pralki, czy lodówki, ale wydrukujemy też fotki z wakacji :) 


Mam ogromną satysfakcję z tego, że zdjęcie, które wywołałam, zrobiłam sama od początku do końca, ustawiając aparat na statywie. Zdjęcie zawisło nad moim łóżkiem i będzie mi przypominało o lecie, nawet w najzimniejsze wieczory roku.


Jak oceniacie efekt końcowy? Sami też wywołujecie zdjęcia w punktach tego typu? Dajcie mi znać! 




wtorek, 30 sierpnia 2016

"Jak przestać się martwić i zacząć żyć" Dale Carnegie


Zauważyłam, że jeszcze jakiś czas temu stawiałam swoje dobro na samym końcu. Coś zawsze było ważniejsze ode mnie. Zamiast regenerować siły, myślałam o pracy, czy ciężkim projekcie na uczelni, a jak coś poszło nie po mojej myśli byłam kompletnie załamana i bez energii. Teraz patrzę na to inaczej, nie wiem, czy stało się to pod wpływem przeczytanych książek, czy może zwyczajnie się starzeję :)? Tak czy owak chciałabym Wam dzisiaj polecić jedną z moich ulubionych pozycji książkowych- "Jakprzestać się martwić i zacząć żyć". 



Autor książki, Dale Carnegie, żył w latach 1888-1955 i najbardziej niesamowite jest to, że prawdy zawarte w tej książce i problemy dotyczące ludzi nie zmieniły się na przestrzeni lat. Sam autor pisze: "ta książka nie ma na celu odkrywania przed tobą nowych prawd. Ma ci ona przypomnieć o tym, co wiesz, i popchnąć cię do działania, do skorzystania z tej wiedzy."


Zamartwianie się dotyczy nas wszystkich, bez wyjątków, trzeba jednak zamartwiać się z umiarem, jeżeli się tego nauczymy, jest szansa na to, że będziemy szczęśliwsi, łatwiej będzie nam żyć i walka z codziennymi problemami będzie przychodzić nam z mniejszym trudem.


Prostota rad zawartych w tej książce jest niesamowita. Nie odnajdziemy tam żadnych odkrywczych informacji, mimo to warto je sobie usystematyzować i najważniejsze, wprowadzić w życie! To właśnie w związku z tym ostatnim, autor zaleca wracanie do przeczytania rad przynajmniej raz w miesiącu, aby pod natłokiem obowiązków i zmartwień nie zapomnieć o wdrażaniu tej wiedzy. Wracanie do lektury, nie powinno być problemem, ze względu na to, że książka jest bardzo dobrze "poukładana". Przy każdym rozdziale znajdziemy ramkę, zawierająca poradę od autora z najważniejszymi dla nas informacjami. Na końcu każdego podrozdziału jest podsumowanie, a na końcu książki podsumowanie podsumowań, czyli "rady w pigułce". 


Historie zawarte w tej książce pokazują, że każdy ma zmartwienia, bez względu na pochodzenie, wykonywaną pracę, zajmowane stanowisko, czy ilość posiadanego majątku. Już to pomaga uzmysłowić sobie, że nie jesteśmy osamotnieni w swoim sposobie myślenia o problemach. Książka zmusza do refleksji na temat zmartwień, uświadamia, że te, w nadmiarze prowadzą do autodestrukcji, pogorszenia się naszego stanu zdrowia i są przeszkodą w świadomym rozwiązywaniu problemów. 


Jest tylko jedna rzecz, która przeszkadzała mi podczas czytania. Ponieważ cała książka składa się z serii krótkich opowiadań o doświadczeniach poszczególnych osób, ciągle zmieniali się bohaterowie i tworzyły się nowe wątki, co wprowadzało odrobinę zamieszania, nie było to jednak bardzo uciążliwe i śmiało mogę polecić wam lekturę właśnie tej pozycji, a tę, wbrew pozorom, nie jest łatwo kupić. Pytałam o nią w wielu księgarniach, a odpowiedź sprzedawców, która swoją drogą bardzo mnie bawiła, brzmiała mniej więcej tak: "niestety nie mamy książki o tym tytule, będzie się trzeba dalej martwić". Swój egzemplarz ostatecznie zamówiłam przez Internet.


Przesłanie do czytelników zamieszczone na okładce mówi, że: "Dzień dzisiejszy to jutro, o które martwiłeś się wczoraj!". Warto o tym nie zapominać, gdy następnym razem staniemy przed jakimś wyzwaniem, które mogłoby doprowadzić nas do popadania w zmartwienie.